Instagram to taka platforma społecznościowa, która służy mi głównie do wyszukiwania ciekawych przepisów kulinarnych albo obserwowania znajomych, którzy wrzucają tam zdjęcia z wakacji i wyjazdów służbowych w egzotyczne miejsca. Czasem ktoś się pochwali dzieckiem, czasem kotem, a czasem tym, że czyta książkę. Generalnie to miejsce do lansu. Patrzcie, jak jest mi fajnie! – zdają się mówić wszystkie te zamieszczane zdjęcia. Na tym lansie można jeszcze zarabiać i powstał nawet taki zawód: instagramerka albo instagramer oczywiście. Osoby te prezentują swoje talenty albo po prostu siebie lub siebie i pewne towary, zachęcając do ich kupna. Dla firm produkujących ubrania czy książki są znacznie bardziej opłacalni niż tradycyjna reklama. Instagramowe „lubię to” ma formę serduszka i nie ma innych możliwości reakcji. Tylko serduszko, więc jest to przestrzeń luźna i raczej relaksacyjna.
Dlatego znajoma z niedowierzaniem napisała, po zobaczeniu zdjęcia z Gazy (w długim dole leżała setka ciał w niebieskich workach): „ludobójstwo na Insta”. Ja takie treści oglądam na Twitterze, który jest moim oknem na świat. Obserwuję obie strony: i palestyńską, i izraelską, zaczynam być uzależniona od informacji z Gazy. Znam to zdjęcie, a nawet krótki film. Te ciała zasypuje spychacz. To ciała zmarłych w szpitalu, który zajęły wojska izraelskie. Czytam informacje rano i wieczorem. Patrzę w oczy dzieciom wydobytym spod gruzów, niektóre straciły wszystkich krewnych, inne nogi. Są w szoku, nie mogą płakać, ale się trzęsą, całe się trzęsą.
Nikt normalny nie stanie po stronie Hamasu. Myślę, że nikt nie wątpi w to, że to organizacja terrorystyczna. Nie zależy im na cywilach, na tych dzieciach i ich matkach, na starcach albo chorych w szpitalach też nie. Ale rządowi Izraela też nie. Obiecują zawieszenie broni, które będzie obowiązywało pół dnia. Po południu ma dojść do wymiany: Hamas wypuści 50 zakładników za 150 Palestyńczyków trzymanych w więzieniach izraelskich. I z jednej, i z drugiej strony mają to być same dzieci i nieletni oraz kobiety.
Jest mi smutno. Ludzi ogrania szaleństwo: jedni zabijają drugich z największym okrucieństwem. W Gazie zginęło już 15 tys. ludzi, w tym 5 tys. dzieci. Zostanie społeczeństwo z ranami, które nie zagoją się przez kolejne pokolenia. Traumę będą nosić w sobie ci, którzy przeżyją, i ich dzieci. Nigdy nie zapomną tego, co się teraz dzieje. Nie wiem, co będą w sobie nieść izraelscy żołnierze i ich rodziny. Na tej wojnie dochodzi do jakiegoś niewyobrażalnego koszmaru: zabija się niewinnych. Nie mam pomysłu, jak pokonać Hamas i odzyskać izraelskich zakładników. Ale nie, absolutnie nie tak, jak to się dzieje teraz.